Po torach spacerował 300-kilogramowy dwulatek

Mniej niż zazwyczaj zaludnione ulice Warszawy zachęcają dziką zwierzynę do sprawdzenia jak wygląda duże miasto. Tak było i tym razem. Na wycieczkę do stolicy wybrał się dwuletni łoś. Przywiodła go nie tylko ciekawość, ale też najprawdopodobniej chęć “upolowania” jakiegoś smacznego kąska. Chyba jednak nie został poinformowany, że po torowisku się nie spaceruje. Ruch tramwajowy został wstrzymany, a strażnicy miejscy z Ekopatrolu  poproszeni o pomoc.

Dochodziła godzina 7 rano, gdy funkcjonariusze z Ekopatrolu otrzymali od dyspozytora polecenie udania się w okolice ulicy Bolkowskiej na Bemowie, gdzie po torach tramwajowych miał spacerować sobie łoś. Informacja potwierdziła się.

– Gdy przybyliśmy na miejsce, zwierzę spokojnie chodziło sobie po torach. Czasem się na nich kładło, czasem z nich schodziło i jak gdyby nigdy nic – skubało trawę. Wokół zebrał się spory tłum gapiów, którym – głównie ze względu na zagrożenie epidemiczne – wydaliśmy polecenie rozejścia się. Zabezpieczyliśmy wraz z policją teren przed dostępem osób postronnych i zadzwoniliśmy po łowczego Lasów Miejskich informują strażnicy z Ekopatrolu, którzy przeprowadzali interwencję.

Przybyły na miejsce łowczy w sposób bezpieczny odłowił około trzystukilogramowego dwulatka, który został przewieziony do swojego naturalnego środowiska w Kampinosie.

Działo się też na Mokotowie. Tam dwóm koziołkom (samcom sarny) udało się przeskoczyć wysoki płot przy ul. Augustówki, ale nie udało się za to ogrodzonego terenu opuścić. W szczęśliwym powrocie do domu pomogli rozbrykanym koziołkom strażnicy miejscy.

– Strażnicy miejscy z Ekopatrolu otrzymali zgłoszenie, że na terenie ogrodzonej posesji znajdują się dwie sarenki. Okazało się, że jedno ze zwierząt podczas próby opuszczenia terenu utknęło między metalowymi prętami. Przybyła na miejsce załoga Ekopatrolu pomogła uwolnić się koziołkowi i wezwała na miejsce łowczego. Sarnie chłopaki zostały odłowione w bezpieczny sposób, a potem przewiezione do swojego środowiska naturalnego z poleceniem pozostania w domu – podsumowują z uśmiechem warszawscy strażnicy miejscy.

ZOBACZ TAKŻE:

Pies atakował strażników miejskich, a właścicielka tylko patrzyła

Fot., źródło Straż Miejska Warszawa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *