Posługiwała się prawem jazdy należącym do kobiety, która nie żyje od kilku lat

Wszystko zaczęło się od zaparkowania na zakazanie zatrzymywania się i zablokowania przejazdu innym kierowcom. Nie była to jednak typowa interwencja, bo w trakcie sprawdzania prawa jazdy strażnicy z Krakowa dostrzegli rozbieżności pomiędzy jej wizerunkiem, a osobą widniejącą na zdjęciu w dokumencie.

Jak informują krakowscy mundurowi, jest to krótka historia o tym, jak zwrócić na siebie uwagę, której w zasadzie lepiej byłoby nie zwracać. Można na przykład zaparkować auto na zakazie zatrzymywania się i do tego zablokować przejazd innym kierowcom.  Na taki pomysł wpadła kobieta zostawiając swoją czerwoną toyotę przy ulicy Nuszkiewicza.

– Pewnie nie spodziewała się, że mieszkańcy bloku błyskawicznie zareagują, prosząc nas o pomoc. Wydawało się, że problem szybko się rozwiąże, bowiem kierująca po chwili pojawiła się na miejscu. Niestety, okazało się, że nie będzie to takie proste. W trakcie sprawdzania prawa jazdy strażnicy dostrzegli rozbieżności pomiędzy jej wizerunkiem, a osobą widniejącą na zdjęciu w dokumencie. Zaczęło się więc drążenie tematu, a że kobieta miała problem z podaniem imion swoich rodziców, strażnicy postanowili sprawdzić jej dane w bazie. Przecierając oczy ze zdumienia przeczytali, że prawo jazdy należy do… nieżyjącej od kilku lat innej kobiety. Z kolei nasza bohaterka okazała się być kierowcą samozwańczym, nie posiadającym uprawnień do prowadzenia auta – relacjonują strażnicy miejscy z Krakowa. 

I tu historia się kończy. Pani trafiła w ręce policji, a auto zostało przeparkowane przez jej partnera.

ZOBACZ TAKŻE:

Najwięcej “wydmuchał” kierowca śmieciarki

Krótka historia o tym, jak zwrócić na siebie uwagę, której w zasadzie lepiej byłoby nie zwracać ;) Można na przykład…

Opublikowany przez Straż Miejska Miasta Krakowa Poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Fot. główna ma charakter poglądowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *