Dowcip z morałem na dobry dzionek

Proboszcz z pewnej małej wioski świętuje trzydziestą rocznicę święceń kapłańskich. Z tej okazji w parafialnej salce zebrało się spore grono miejscowych notabli. 

Na początku proboszcz zwrócił się do przybyłych parafian: Moi drodzy, nie jest łatwo takiej osobie jak ja mówić o rzeczach, które nie są związane z naszą wiarą. Potraktujmy to nasze spotkanie na wesoło. Gdyby nie tajemnica spowiedzi, to zapewniam, że mógłbym was tutaj nieźle rozbawić. Zacznę jednak poważniej… Pamiętam jak pierwszym dniu po przybyciu tutaj zmuszony byłem zadać sobie pytanie: Gdzie ja trafiłem. Pierwszą osobą, którą wyspowiadałem był bowiem młody mężczyzna, który wyznał, że zdradza żonę z jej siostrą. Wyznał też, że zaraził się chorobą weneryczną od sekretarki swojego szefa. Ale z upływem czasu przekonałem się, że mieszkający tutaj ludzie są dobrzy i uczciwi, a to co przedstawiłem to był tylko jeden incydent.

Spotkanie toczy się dalej, a po upływie około 20 minut na salę wchodzi zdyszany wójt, który bardzo przeprasza za spóźnienie.
Staje obok proboszcza i zaczyna mówić: Doskonale pamiętam dzień, w którym nasz dostojny jubilat zawitał do naszej parafii.
Nie chcę się chwalić, ale miałem zaszczyt być pierwszą osobą, którą nasz szanowny proboszcz wyspowiadał…

Jaki z tego morał?

Kto się spóźnia, niech się lepiej nie odzywa! ;-)

Warto wiedzieć:

Pamiętajcie, że śmiech to zdrowie! Badania naukowe potwierdzają, że śmiech powoduje lepsze naszego dotlenienie organizmu, redukuje stres i napięcie, rozluźnia a tym samym przyczynia się do wzmocnienia układu odpornościowego. Życzymy Wam dobrego dnia i mnóstwa śmiechu! 

ZOBACZ TAKŻE:

Humor na dobry początek środy

Fot. główna ma charakter poglądowy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *