Nic nie jadł od 2 tygodni. Aż w końcu rozbił szybę i uciekł

Od dwu tygodni w kinoteatrze „Muza” (Mokotowska 73) siedział w opieczętowanej klatce szklanej głodomór, 28-letni łodzianin, Alfons Kriese. Siedział i marzył o pobiciu rekordu pewnego Włocha, który głodził się w Medjolanie przez 44 dni, a po wyjściu z klatki – umarło.

Pan Kriese nie chciał wprawdzie tak młodo umierać, ale czuł się na siłach do zaimponowania światu. Dotychczasowa kariera rokowała jak najlepsze nadzieje.

Wszak w Austrii fenomenalny łodzianin przesiedział bez jedzenia 28 dni w Berlinie głodował 32 dni, w Poznaniu, na Powszechnej Wystawie Krajowej, wytrzymał okrągłe dni czterdzieści. Do pobicia rekordu niewiele brakowało.

I oto wczoraj o godzinie 5-ej wieczór, po dwunastodniowym poście, Alfons Kriese uciekł ze szklanej klatki. Ponieważ była ze  wszech stron opieczętowana, roztrzaskał butem szybę, wyskoczył i rzucił się w ramiona policjanta, dyżurującego w poczekalni kinoteatru.

Panie, co panu się stało? – zawołał posterunkowy. Nie mogę dłużej – szlochał głodomór – nie mogę… mam boleści!

Trząsł się jak w febrze, dzwoniąc zębami.

Ponieważ miał na sobie tylko cienką pyjamę, policjant otulił go swym płaszczem, poczem zatelefonował do pogotowia prywatnego (75-75).

Lekarz po zastosowaniu środków trzeźwiących, przewiózł wyczerpanego pacjenta do szpitala Dzieciątka Jezus, gdzie go poddano szczegółowym oględzinom.

Wyszło na jaw, że głodomór jest chory na zapalenie ślepej kiszki. Prawdopodobnie nie da się unikną zabiegu chirurgicznego.

Tekst ukazał się w Expressie Porannym w 1929 roku, źródło crispa.uw.edu.pl. Fot. główna ma charakter poglądowy.

ZOBACZ TAKŻE:

Krwawe zakończenie hucznej libacji na chrzcinach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *