Podpalono „Dąb Miłość” z lubelskich lasów [video z akcji ratowniczej]

Podpalenie było przyczyną pożaru największego pomnika przyrody na terenie lubelskiego Nadleśnictwa Biała Podlaska. Dzięki natychmiastowej interwencji strażaków i leśników udało się ocalić liczące niemal 400 lat drzewo.

– Pracownicy terenowi nadleśnictwa zauważyli, że tli się kora oraz umiejscowiona pod korą warstwa próchna. Na miejsce błyskawicznie dotarły jednostki ochotniczych straży pożarnych z Leśnej Podlaskiej oraz Worgul. Pomnikowe drzewo jest umiejscowione w podmokłym uroczysku „Kołowierz” w granicach leśnictwa Leśna Podlaska – informuje Paweł Kurzyna z RDLP w Lublinie.

Jak dodaje, to trudno dostępny teren i aby jak najszybciej ugasić zarzewie ognia strażacy musieli doprowadzić linię gaśniczą na odległość prawie 250 metrów. Ogień zdążył objąć swoim zasięgiem część pnia pod korą na obwodzie ok. 1 metra i wysokości do 4 metrów, ale błyskawiczne działania jednostek strażackich pozwoliły ograniczyć do minimum ryzyko uszkodzenia „Dębu Miłości”.

– W opinii strażaków uczestniczących w akcji gaśniczej przyczyną pożaru było podpalenie. Według naszej wstępnej oceny drzewo nie jest zagrożone, ale nie wiadomo jak rozwinęłaby się sytuacja gdyby niezdecydowana reakcja i poświęcenie druhów z pobliskich OSP – tłumaczy Tomasz Bylina, nadleśniczy Nadleśnictwa Biała Podlaska.

„Dąb Miłości” to jedna z najcenniejszych osobliwości przyrodniczych południowego Podlasia, będąca nie tylko wizytówką całej gminy, lecz także najbardziej okazałym pomnikiem przyrody, jaki znajduje się na terenie Nadleśnictwa Biała Podlaska.

– Prawie 400-letnie drzewo posiada niezwykle bogatą historię, którą okoliczny mieszkańcy przekazują z pokolenia na pokolenie. Z uwagi na swoje położenie w sercu leśnej głuszy, w okresie zaborów księża emisariusze mieli udzielać pod dębem sakramentów świętych ludności unickiej. Według zachowanych źródeł, majestatyczne drzewo miało być również miejscem spotkań powstańców styczniowych. W późniejszych latach, jak wskazuje sama nazwa, pod „Dębem Miłości” spotykali się także zakochani, a według jednego z ludowych przekazów objęcie pnia drzewa stanowiło gwarancję spokoju i szczęścia rodzinnego – przypomina Paweł Kurzyna.

Bialscy leśnicy liczą, że umyślne podpalenie nie wpłynie negatywnie na kondycję zdrowotną drzewa, wyrażając nadzieję, że ta przyrodnicza perełka całego regionu jeszcze przez wiele dziesięcioleci będzie cieszyła oko odwiedzających leśne ostępy nadleśnictwa. – Planujemy zainstalować w tym miejscu monitoring. Taka decyzja nie jest wyłącznie pokłosiem pożaru, ale przede wszystkim dużych ilości śmieci, które ludzie pozostawiają w bezpośrednim sąsiedztwie pomnikowego dębu – kończy nadleśniczy Bylina.

ZOBACZ TAKŻE:

Oficjalnie w płomieniach zginęło 56 osób. Ofiar mogło być więcej….

Fot., źródło lasy.gov.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *