Prokrastynacja nie zawsze jest oznaką lenistwa

Nie zawsze zwlekanie oznacza lenistwo albo brak poczucia odpowiedzialności czy obowiązkowości. Zjawisko odkładania spraw na później, czyli konkretne zachowania o charakterze unikowym, które przynoszą negatywne konsekwencje, kojarzą się nam z czymś złym, niepożądanym i zawstydzającym. A przecież zwlekanie może przynieść też coś pozytywnego, ożywczego lub niespodziewanego – opisują w swojej najnowszej publikacji Magdalena Kuszewska oraz psycholog dr Rafał Albiński z Uniwersytetu SWPS.

Czym jest prokrastynacja?

Czy aby na pewno prokrastynacja jest niewłaściwa? Czy istnieją plusy tego zjawiska, czy zwlekanie może nam przynieść coś dobrego? Najpierw warto ustalić pewną rzecz: prokrastynacja nie jest, jak się powszechnie uważa, wadą czy w ogóle cechą charakteru. Nie bywa nawet cechą osobowości. To po prostu określone zachowanie, w którym zamiast zaplanowanej czynności X wykonujemy czynność Y lub Z. Nie każde odsunięcie zadania jest jednak szkodliwe. Badacze zjawiska twierdzą, że jeżeli odkładanie danej czynności przynosi korzyści, to nie należy go definiować w pełni jako prokrastynację.

Pod presją

Praca wykonywana pod przymusem jest zwykle gorszej jakości niż ta, która przebiega swobodnie bez tej okropnej presji (czasu). To oznacza, że nie warto zostawiać pisania raportu czy przeglądu samochodu na ostatni moment. A jednak są sytuacje, kiedy należy to zrobić. Kiedy? Choćby wtedy, gdy słaniamy się na nogach ze zmęczenia. Prowadzenie auta, nawet do pobliskiego mechanika, może skończyć się tragicznie. Siedzenie nad raportem, pijąc szóstą kawę podczas bezsennej nocy, nie przyniesie nic dobrego. Przecież jeśli ktoś wziął na głowę zbyt dużo, tonie w obowiązkach i zaległościach, jego mózg nie będzie w stanie pracować dłużej na wysokich obrotach przez kolejne godziny czy dni.

Odpoczynek sposobem na wydajność

Są sytuacje, w których warto wziąć głęboki oddech i zrobić sobie przerwę. To może być drzemka, spacer po lesie albo zwyczajne wyciszenie telefonu i wyłączenie telewizora. Po prostu nic nierobienie. Efekty? Zwlekanie z obowiązkami w tej sytuacji może okazać się spektakularne. Jeśli wyśpimy się, zjemy wartościowy posiłek, damy odsapnąć głowie, ciału i zmysłom, to możemy pracować potem jeszcze więcej i wydajniej. Lepiej i efektywniej.

Supermoc marzycieli

– Zachowanie związane z odkładaniem spraw na potem może przynieść nam pewne korzyści. Wyobraźmy sobie, że zaplanowaliśmy na czwartek szorowanie łazienki. Ale tego samego dnia rano okazało się, że pilnie trzeba zrobić audyt do pracy albo znaleźć brakujące dokumenty dla urzędu skarbowego. I co wtedy? Odkładamy porządki na potem. Łazienka poczeka, bo zaniedbanie formalności może nas wiele kosztować – zauważa dr Rafał Albiński.

Czasami nie da się nie zwlekać. Wśród nas jest wielu zadaniowców-marzycieli, którym wydaje się, że posiadają supermoce i są w stanie zrobić ogromną liczbę rzeczy naraz. Łączy się to pewnie dość silnie z myśleniem życzeniowym. Weźmy na przykład pod uwagę sytuację, kiedy w sobotę planujemy wyjątkowo aktywnie działać, a nie leżeć na sofie, oglądając Netflixa. Na liście naszych celów i planów znajdują się zatem: piknik z rodziną w pobliskim parku, lektura poradnika o prokrastynacji, pomalowanie okiennej framugi, przejrzenie garderoby i zapakowanie nieużywanych ubrań dla potrzebujących, długi spacer z psem, wizyta u starszej ciotki na drugim końcu miasta i zrobienie jej zakupów na cały tydzień, a także ugotowanie domownikom dwudaniowego obiadu oraz upieczenie tarty z jabłkami. Już od samego wyliczania zadań może zakręcić się w głowie. Niestety nie da się tego wszystkiego zrobić bardzo dobrze w ciągu zaledwie jednego dnia, czyli kilkunastu godzin. Trzeba wybrać, na co mamy ochotę lub co na pewno należy uczynić. Siłą rzeczy zrezygnujemy z co najmniej jednej, dwóch lub trzech czynności. Albo z upieczenia tarty, albo z przejrzenia garderoby. Psa wyprowadzić trzeba, podobnie jak musimy odwiedzić wiekową ciocię, która oczekuje pomocy. Szkoda tylko, że dopadają nas znowu negatywne emocje i wyrzuty sumienia…

Odpuść wewnętrznego krytyka

Jak widać, powody prokrastynacji mogą być różnorodne i nieoczywiste, nie zawsze są oznaką lenistwa. Dlatego warto być życzliwym wobec siebie samego, ponieważ prokrastynacja generalnie wiąże się z negatywnymi emocjami i skutkami. Jeśli chcemy przestać odkładać ważne sprawy na potem, warto wsłuchać się w siebie. I zacząć zmianę, najlepiej metodą małych kroków. Czasem po prostu bierzemy za dużo na siebie, a innym razem zwyczajnie nie mamy siły. I na to wszystko powinniśmy dać sobie przyzwolenie. Porzucić surowego wewnętrznego krytyka, który bywa bezwzględny. Warto odpuścić i nie katować się negatywnymi emocjami. Dopiero potem możemy wziąć się za siebie. Ważne, aby pamiętać, że szukanie pomocy nie jest objawem słabości, ale siły. Więcej informacji znajduje się w książce Poradnik skutecznego działania. Jak nie odwlekać spraw na potem w obliczu prokrastynacji autorstwa dra Rafała Albińskiego (Uniwersytet SWPS) i Magdaleny Kuszewskiej.

ZOBACZ TAKŻE:

To lenistwo czy jednak prokrastynacja?

Fot. ma charakter poglądowy. Źródło SWPS

Dodaj komentarz

WieleLiter.pl