Mediatyzacja śmierci. Dlaczego piszemy i czytamy blogi poświęcone umieraniu

Śmierć jest wciąż tematem tabu. Najczęściej umieramy w sterylnych warunkach szpitali czy hospicjów. Osoby doświadczające utraty najbliższych, ze względu na rozluźnienie się więzi społecznych i anonimowość, którą gwarantują wielkie miasta, coraz rzadziej mogą liczyć na wsparcie osób z zaprzyjaźnionego otoczenia. W rezultacie żałobę przeżywa się w izolacji lub w gronie najbliższej rodziny, co utrudnia proces przezwyciężania bólu oraz godzenia się ze stratą – wskazują psychologowie z Uniwersytetu SWPS w Katowicach. 

Żałoba po zmarłych, przejawiająca się w solidarnym współczuciu ze strony całej społeczności, wyrażanym bliskim zmarłego, pozostaje aktualna wyłącznie w małych zbiorowościach. Czy zamiera zwyczaj grupowego dzielenia kulturowo uwarunkowanych zachowań i rytuałów, które mają ukoić rozpacz? Czerń nie jest tylko kolorem żałobników, bywa modną barwą w danym sezonie, co nie ułatwia otoczeniu identyfikacji osób potrzebujących wsparcia.

Śmierć w sieci

Przenoszenie żałoby w przestrzeń internetu stanowi więc najpewniej wyraz ludzkiej potrzeby powrotu do zbiorowego przeżywania śmierci. W ostatnich latach rośnie też zainteresowanie badaczy taką formą przeżywania żałoby. Edukacyjne i terapeutyczne strony internetowe zawierają użyteczne informacje oraz oferują możliwe wsparcie online. Niektórzy przeżywają terminalną chorobę dziecka i żałobę po jego stracie, dzieląc się swym doświadczeniem w internecie. Na przykład pisząc blogi poświęcone swoim doświadczeniom.

Przedmiotem badań prof. Agaty Chudzickiej-Czupały i mgr Agaty Basek z Hospicjum Cordis w Katowicach stały się motywy życiowe czytelników żałobnych blogów oraz tzw. „memorial pages”, na których rodzice opłakują swoje dzieci. Dlaczego osoby obce zmarłemu dziecku i jego rodzinie, zwane „emocjonalnymi podglądaczami”, regularnie przeglądają strony o takiej treści? Jakie potrzeby zaspokajają ludzie, którzy regularnie czytają wpisy internetowe na temat śmierci? Czy ten rodzaj aktywności wynika z identyfikacji z chorym lub zmarłym albo z członkami jego rodziny, czy bazuje wyłącznie na ciekawości, chęci podglądania innych lub stanowi źródło rozrywki i przejaw swoistego wynaturzenia, jak sugerują niektórzy badacze tego zjawiska? Czy może zachowanie takie podyktowane jest raczej potrzebą refleksji, wynika z empatycznej troski i pierwotnej ludzkiej potrzeby wspólnotowego przeżywania żałoby?

Kto i dlaczego zagląda na strony internetowe poświęcone żałobie?

Badaczki przedstawiły wyniki swoich analiz w artykule „Reasons why we read blogs and memorial pages of people who lost a child. Life motives of emotional rubberneckers”, opublikowanym na łamach czasopisma „Death Studies”. Ustaliły one, że czytelnikami takich stron są niemal wyłącznie kobiety, przeważnie w średnim wieku, w różnym stopniu religijne lub ateistki, które mają rodzinę, męża lub partnera i dzieci. Dużą część próby stanowiły kobiety, które miały do czynienia z taką stratą lub poważną chorobą dziecka w ich bliskim otoczeniu.

Do najważniejszych powodów takiego zachowania należy zainteresowanie stanem zdrowia bohatera blogu, współczucie, chęć udzielenia pomocy, poczucie więzi z autorami stron, a nawet ze zmarłymi dziećmi. Czasami osobę skłania do tego choroba własnego dziecka, a aktywność tego rodzaju to źródło wsparcia dla samych badanych. Ważne motywy życiowe czytelniczek takich stron to troska o ludzi, potrzeba stabilizacji emocjonalnej, wynikająca z lęku o zdrowie osób najbliższych i potrzeba bycia kimś użytecznym dla innych.

Badanie przeprowadziły: prof. Agata Chudzicka-Czupała, psycholog z Uniwersytetu SWPS, mgr Agata Basek z Hospicjum Cordis w Katowicach.

ZOBACZ TAKŻE:

Dawniej epidemie pojawiały się nawet co kilka lat

Więcej informacji o badaniu: tandfonline.com/doi/abs/10.1080/07481187.2019.1616855; researchgate.net/publication/333174806_Reasons_why_we_read_blogs_and_memorial_pages_of_people_who_lost_a_child_Life_motives_of_emotional_rubberneckers. Fot. ma charakter poglądowy. Źró∂dło mat. prasowe SWPS.

Dodaj komentarz

WieleLiter.pl