Nie czekaj do Wigilii, żeby porozmawiać ze swoim zwierzakiem

Wigilijna noc jest magiczna, pełna oczekiwania i cudów. Spędzamy ten czas z bliskimi, składamy sobie życzenia, otwieramy prezenty. A kiedy zbliża się północ, mimowolnie nadstawiamy uszu, bo to właśnie w tę noc według wierzeń, zwierzęta mają mówić ludzkim głosem. I chociaż nikt nigdy tego nie doświadczył, nie oznacza to, że one z nami nie komunikują.

Każdy kto ma psa wie, że merdający ogon jest oznaką jego wielkiej radości. „Nareszcie jesteś” mówi ogon w imieniu psa. Merdaniu ogona towarzyszy ruch całego tułowia, a na poczciwej mordce pojawia się szeroki uśmiech. Kiedy trąca łapą pustą miskę i patrzy z ogromnym, niemym wyrzutem, oznacza to „nakarmisz mnie w końcu, czy nie?”  Doskonale wiemy, kiedy pies chce się przytulać, a kiedy nie ma na to najmniejszej ochoty. Podobnie jest z kotami, chociaż w przeciwieństwie do psów, ich reakcje są nieco mniej ekspresyjne.  Chociaż, to chyba zależy od ich wieku.

– Zwierzaki rozmawiają z nami cały czas. Mówią używając do tego całego repertuaru zachowań – mówi lek.wet. Michał Imbierski, kierownik EDINA Przychodnia Weterynaryjna SALVET – koty na przykład miauczenie, rezerwują wyłącznie dla ludzi. Między sobą komunikują się zupełnie inaczej – mową ciała, zapachem, czy innym zestawem dźwięków. U psów rozbudowana komunikacja wynika najpewniej z ich udomowienia. Pies od dawna przestał być traktowany przez większość ludzi jak zwierzę, a bardziej postrzegany jest jako członek rodziny.

Zwierzęta są bardzo empatyczne. Potrafią odczytać, kiedy jesteśmy źli, a kiedy smutni i dostosowują się do naszego stanu emocjonalnego. Świetnie wyczuwają także nasze zamiary względem nich. Każdy, kto ma psa spotkał się nie raz z sytuacją, że schował się on przed kąpielą, jeszcze zanim odkręciliśmy kran z wodą. Podobnie jest w przypadku wizyt u weterynarza. Skąd zwierzak wie, ze zabieramy go do lekarza?

– Odczytują tę informację z mowy naszego ciała. Z całą pewnością ich lęk potęguje się tuż przed wejściem do lecznicy.  Nawet, jeśli przychodzą do nas po raz pierwszy, są doskonale zorientowane, że zbliżają się do miejsca, którego należy się bać. Kluczowym zmysłem jest tu również węch, który sygnalizuje, że wcześniejsi pacjenci odczuwali tam strach, lub inne przykre emocje. Zwierzak wyczuwa również zdenerwowanie swojego opiekuna. Dobrze jest więc oswajać zarówno jego jak i siebie z pozytywnymi doświadczeniami związanymi z wizytami u weterynarza. Może to być wizyta w lecznicy bez jakichkolwiek zabiegów, mogą to być czynności wykonywane w domu, takie jak zaglądanie w zęby, osłuchiwanie czy kontrola uszu – mówi lek.wet. Michał Imbierski, kierownik EDINA Przychodnia Weterynaryjna SALVET.

A jak my ludzie radzimy sobie z odczytywaniem sygnałów, które wysyłają nam pupile? Czasem jest to bardzo trudne, zwłaszcza jeśli chodzi o ich samopoczucie. Zwierzęta starannie ukrywają problemy zdrowotne. Jak więc rozpoznać, ze je coś boli? Przede wszystkim powinniśmy obserwować zmiany w ich zachowaniu . Jeśli zwierzę, zwykle spokojne i mało ruchliwe, kręci się nerwowo nie mogąc znaleźć sobie miejsca, to znak, że dzieje się z nim coś niedobrego. Reakcją na ból może być również lizanie chorego miejsca, czy unikanie kontaktu z opiekunem. 

– Psy, którym badam w gabinecie na przykład łapę, potrafią znieść ból bez jakiejkolwiek reakcji, co zdecydowanie utrudnia diagnozę. W sytuacjach mniej stresujących, kiedy na przykład obciążą bolącą łapę, piszczą. Oczywiście, bóle łap łatwo zaobserwować, ponieważ pies kulej, jest nieruchawy, ale trudno jest precyzyjnie ustalić umiejscowienie bólu. W przypadku bólu brzucha natomiast, obserwuje się zmianę postawy – wygięcie grzbietu w łuk czy sztywność przy poruszaniu – – wyjaśnia lek.wet. Michał Imbierski.

Kolejną oznaką, że ze zwierzakiem dzieje się coś niedobrego, jest zaobserwowanie u niego strachu. Zwierzęta kojarzą pewne osoby, dźwięki czy miejsca z odczuwaniem bólu i zaczynają się bać tych bodźców. Zwierzę robi się mniej pewne, stresuje się słysząc głośne dźwięki albo na widok osób, których nie zna. Nie ma prostej recepty na rozpoznawanie bólu u kogoś, kto nam nie powie wprost – „boli mnie brzuch”. Co możemy zrobić my ludzie? Obserwujmy nasze zwierzęta tak samo, jak one obserwują nas. Jeśli zmieniają swoje zachowanie, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że cierpią.

Komunikować się z czworonogami możemy na wiele sposobów. Mówiąc do nich lub odczytując mowę ich ciała. I chociaż zwierzęta nie rozumieją języka, jakim się posługujemy, doskonale radzą sobie z odbiorem naszych komunikatów. Postarajmy się odwdzięczyć im tym samym. Dbajmy o nie, przytulajmy i rozmawiajmy nie tylko od święta. Kto wie, może w Wigilię coś od nich usłyszymy.

ZOBACZ TAKŻE:

Niedźwiedzia rodzina skorzystała z basenu amerykańskiej rodziny. Niesamowite video

Fot. ma charakter poglądowy. Źródło newseria.pl/biuro-prasowe

 

WieleLiter.pl