Losy polskiego kapitalizmu to historia 30 lat inwestycji amerykańskich

Polacy w dużej mierze darzą sympatią i uznaniem Amerykę, te więzi sięgają wielu pokoleń. Wspomnę Tadeusza Kościuszko, jednego z twórców potęgi elitarnej akademii West Point czy walczącego w wojnie o niepodległość USA Kazimierza Pułaskiego. Pełna ciężkich prób historia Polski wpływała na kolejne fale emigracji za ocean. Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych mieszka obecnie blisko 10 mln osób pochodzenia polskiego, sam obszar Metropolitalny Chicago zamieszkuje około 1,5 mln. Obecnie aktywa inwestorów amerykańskich działających w Polsce przekraczają wartość 200 mld zł, a firmy, które działają na naszym rynku, zatrudniają blisko 300 tys. pracowników.

Ameryka zawsze starała się wspierać nasze dążenia niepodległościowe. W czasach Solidarności jednym ze źródeł informacji było nadawane z Waszyngtonu radio „Głos Ameryki”, które było zagłuszane przez służbę bezpieczeństwa PRL. Kiedy 1989 r. Polska odzyskała wolność, a powiew tych zmian spowodował, że runął mur berliński i zostały przełamane powojenne jałtańskie podziały, rozpoczął się czas powrotu do kapitalizmu. W tym okresie pojawili się pierwsi inwestorzy zagraniczni z portalami pełnymi dolarów. Megainflacja powodowała, że średnie pensje wynosiły w przeliczeniu jedynie kilkadziesiąt dolarów i z dnia na dzień traciły na wartości. Puste sklepy w doprowadzonym do ruiny przez rządy komunistów kraju oblegane były przez długie kolejki ludzi, czekający na dostawę byle jakiego towaru.

Bez internetu i telefonów komórkowych

Jest naturalne, że do nowych, pełnych niepewności rynków, najpierw docierają inwestorzy skłonni do dużego ryzyka i szybkich zysków. Wielu pierwszych biznesowych „awanturników”, niczym pionierzy na Dzikim Zachodzie, próbowało tu swoich sił. Pojawiły się pierwsze przedstawicielstwa firm, a wraz z nimi pionierskie agencje reklamowe. Prawnicy na własną rękę uczyli się czym, jest „spółka” i próbowali zdobyć przedwojenne wydanie Kodeksu Handlowego z 1934 r., aby pomagać pierwszym inwestorom. Nawet kserowanie dokumentów w tym czasie wymagało specjalnego pozwolenia. Ameryka była wówczas idealizowana i znana głównie z barwnych kinowych filmów. Jawiła się jako mityczny kraj dobrobytu, wolności i dużych możliwości rozwoju. W tym czasie nie było jeszcze internetu czy telefonów komórkowych, a szczytem nowoczesności były telefaksy i pierwsze komputery PC. Pierwszy masowy dostęp do internetu pojawił się dużo później w połowie lat 90. XX w. W Warszawie ruszył hotel Marriott, który od razu stał się synonimem luksusu, a jednocześnie zwiastował początek wolnorynkowych przemian. Wieżowiec hotelu był jakby wyspą bogactwa, miejscem spotkań biznesu, wizyt polityków i gangsterów. Wcześniej w PRL nie znano zjawiska bezrobocia, praca była źle płatna, ale obowiązkowa. Początek transformacji oznaczał brak zatrudnienia i konieczność przekwalifikowania do nowych potrzeb dla milionów ludzi. Początek lat 90. XX w. to także pierwszy w Polsce McDonald’s, którego huczne otwarcie miało miejsce w czerwcu 1992 r. w Sezamie — u zbiegu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Chwilę później pojawił się konkurencyjny Burger King przy Placu Konstytucji, który poza jedzeniem oferował centrum rozrywki w postaci automatów do gier video.

„American dream” po polsku

Prezydent George H.W. Bush złożył swoją pierwszą oficjalną wizytę w Polsce w lipcu 1989 r. Po spotkaniu z Lechem Wałęsą w Gdańsku, w przemówieniu wygłoszonym przed Pomnikiem Poległych Stoczniowców, Bush senior pogratulował Polakom osiągnięć, w tym „pierwszych wolnych wyborów w nowej Polsce” i odniósł się do czekających nasz kraj reform. Jakże proroczo dodał, że zbudowanie nowej, dostatniej Polski to nie kwestia roku, ale jednej generacji, podkreślając jednocześnie, że nie będzie to łatwa droga. „To jeszcze nie koniec trudnych czasów. Reforma gospodarcza wymaga ciężkiej pracy i powściągliwości, zanim przyniesie korzyści. Wymaga też cierpliwości i determinacji. Ale przecież Polakom ciężka praca jest nieobca i dali całemu światu lekcję determinacji” – mówił Bush. Reformy całkowicie zmieniały zasady gospodarcze zrujnowanego przez komunistów centralne zarządzanego kraju. Z jednej strony słabe państwo i jego reformowane struktury, z drugiej dalej obecnie wojska radzieckie i gigantyczny wzrost przestępczości. W wielkich bólach rodził się polski kapitalizm. Zmiany ustrojowe poprzedzone „okrągłym stołem” umożliwiły podjęcie pierwszych rozmów na temat stowarzyszenia Polski ze Wspólnotami Europejskimi. Oficjalne rokowania rozpoczęto w grudniu 1990 r. i zakończono podpisaniem rok później Układu europejskiego. W 1990 r. na spotkaniu w Ambasadzie USA w Warszawie akt powołania Amerykańskiej Izby Handlowej, która kontynuuje przedwojenne tradycje Polsko-Amerykańskiej Izby Handlowej, podpisali przedstawiciele 7 z 20 obecnych wówczas przedsiębiorstw amerykańskich. Celem jej utworzenia była potrzeba wspomożenia rozwoju polsko-amerykańskich stosunków gospodarczych, aktywne promowanie inwestycji oraz działania na rzecz poprawy klimatu inwestycyjnego. Rok później izba została akredytowana jako członek stowarzyszony przy Izbie Handlowej Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie.

Demokratyzacja, wizy i Statua Wolności 

W tym czasie przed ambasadą Amerykańską w Warszawie kłębiły się długie kolejki po wizy. W programach nauczania szkół i uczelni pojawiła się obowiązkowa nauka języka angielskiego, która zastąpiła rosyjski. Jednak brakowało nauczycieli, gdyż osoby znające języki z łatwością dostawały lepszą pracę w rosnącym sektorze biznesowym. Polacy mogli zatrzymać w domach paszporty, wcześniej wydawane tylko wybranym na okres wyjazdu, a coraz więcej krajów otwierało nam ruch bezwizowy. Pracując dla międzynarodowej korporacji, bez większych problemów otrzymałem wizę amerykańską i to uprawniającą do wielokrotnych wyjazdów. Hitem kinowym w 1992 r. był film „Nagi instynkt” z Michaelem Douglasem i Sharon Stone. Zainspirowani sceną z najbardziej kultowego wtedy na świecie klubu The Limelight — mieszczącego się w oryginalnym budynku na Manhattanie, niewiele myśląc, kupiliśmy weekendowe bilety na lot z Londynu do Nowego Jorku, aby odwiedzić to słynne miejsce.Niestety nasz samolot miał sześciogodzinne opóźnienie, a na lotnisku JFK w Nowym Jorku przywitała nas gęsta mgła. Pomimo pierwszego jetlagu, który wydawał się wtedy egzotycznym bonusem, znany klub udało się nam odwiedzić dopiero kolejnej nocy. Z okien apartamentu słynnego hotelu, w którym mieszkał niegdyś Al Capone, z ledwością widać było na kilka metrów. Nie zobaczyłem też Statuy Wolności, a mroźny wiatr na Manhattanie nabierający prędkości między drapaczami chmur z ledwością pozwalał na spacer po Central Parku, czy dojście do słynnego „Museum of Modern Art” i spektakl na Broadwayu. Wszystko to wydawało się jednak wyjątkowe. Polska natomiast cały czas przechodziła transformację, pojawił się handel uliczny. Powstała pierwsza sieć telefonii komórkowej „Centertel”, która miała zasięg jedynie w centrach kilku dużych miast, a mniejszy model (z oferowanych dwóch) był wielkości cegły. Większość firm stosowała wtedy bezprzewodowe urządzenia, używane do komunikowania się poprzez krótkie informacje tekstowe, odczytywane z wyświetlacza tzw. Pagera. Rozwijały się też wypożyczalnie filmów na kasetach VHS, a w Warszawie i okolicach bez żadnej zgody, przez dwa lata nadawała pierwsza prywatna telewizja „TOP Canal”. W jej programie były pierwsze reklamy oraz zagraniczne filmy.

W lipcu 1992 r. Amerykański prezydent Bush senior przyleciał ponownie do Polski, by wziąć udział w uroczystościach związanych ze sprowadzeniem prochów Ignacego Jana Paderewskiego do ojczyzny. Wystąpił wtedy na warszawskim Placu Zamkowym w towarzystwie prezydenta Lecha Wałęsy. W swoim przemówieniu Bush odniósł się m.in. do przemian, jakie zaszły w Polsce po 1989 r. Podsumowując pierwsze trzy lata demokratycznej transformacji, chwalił nasz kraj za podjęcie „odważnych reform gospodarczych”, dzięki którym Polska zaskarbiła sobie „szacunek i wsparcie całego świata”. Co więcej — podkreślił — reformy te działają. Bush przyznał, że w wielu miejscach i dla wielu ludzi reformy przynoszą „więcej bólu niż postępu”. „Ale musimy uważnie oddzielać skutek od przyczyny. Dzisiejszy czas próby nie został wywołany przez prywatną przedsiębiorczość, tylko przez uporczywe dziedzictwo czterech dekad złych komunistycznych rządów. Zapewniam was: droga, którą wybraliście, jest tą właściwą drogą” – przekonywał.

W kwietniu 1991 r. w dawnym gmachu komitetu centralnego PZPR w Warszawie odbyła się pierwsza sesja Giełdy Papierów Wartościowych. Wzięło w niej udział siedem domów maklerskich, a na rynku giełdowym notowano w tamtym czasie zaledwie akcje pięciu spółek. W ciągu jednej sesji wpłynęło 112 zleceń kupna i sprzedaży, zaś łączny obrót giełdy wyniósł 1990 zł, czyli niecałe 2 tys. dol. W tym samym budynku rozpoczął działalność Polsko-Amerykański Fundusz Przedsiębiorczości, który zapewniał kapitał początkowy wspierający rozwój polskiego sektora prywatnego. Amerykański prezydent zadeklarował, że USA przeznaczą kolejne 200 mln dol. na wsparcie finansowe reform. Jak mówił, powinny one zostać przeznaczone m.in. na wsparcie dla polskich eksporterów oraz banków i na kredyty dla nowych przedsiębiorstw.

– Program pożyczkowy PAFP to było niesamowite doświadczenie, sfinansowaliśmy pierwsze prywatne piekarnie, masarnie, zakłady stolarskie, warsztaty samochodowe w bardzo wielu małych ośrodkach w całej Polsce. Uczyliśmy przyszłych przedsiębiorców pojęcia Cash Flow & ryzyko kursowe. Ogromną satysfakcję dawały nam kolejne wizyty -wnioski kredytowe, gdy oglądaliśmy nowo zbudowane lub urządzone obiekty z udzielonych wcześniej pożyczek. W kolejnym kroku zawodowym w IBM uczestniczyłem w projektach, które pomagały uczynić następny krok w rozwoju polskich przedsiębiorstw, czyli komputeryzacji i wykorzystaniu narzędzi IT. Satysfakcji dopełnia fakt, że IBM został też z czasem największym inwestorem z branży IT w Polsce, tworząc Centra Kompetencyjne i Rozwojowe — wspomina Grzegorz Tomasiak, późniejszy dyrektor generalny IBM Polska, który wrócił w tym czasie do kraju z praktyki organizowanej przez AIESEC w Chrysler Motors w Detroit i rozpoczął pracę w Funduszu Przedsiębiorczości.

„Nic o was bez was”

W tym czasie rozpoczął się również proces integracji Polski z Unią Europejską. W Atenach w kwietniu 1994 r. złożono wniosek o członkostwo, który został zatwierdzony przez wszystkie państwa członkowskie podczas konferencji w Essen w grudniu tego samego roku. Był to niezwykle trudny czas dla Polski, a reformy gospodarcze okazały się potrzebne, ale też niezwykle bolesne. Pamiętam przemówienie prezydenta Billa Clintona podczas wizyty w Polsce w 1997 r. wygłoszone na pl. Zamkowym w Warszawie. Doszło do tego 10 lipca, dwa dni po tym, jak Polska, Czechy i Węgry otrzymały zaproszenie do przystąpienia do NATO. Clinton nawiązał do swojego zobowiązania złożonego w czasie pierwszej wizyty w 1994 r. dotyczącego rozszerzenia NATO, które zapowiedział w swym przemówieniu w Sejmie, mówiąc po polsku: „Nic o was bez was”. „Już nigdy o waszym losie nie będą decydować inni. Już nigdy prawo do wolności nie zostanie wam odmówione. Polska powraca do domu” – mówił Clinton. W marcu 1999 r. w Independence w stanie Missouri minister spraw zagranicznych prof. Bronisław Geremek przekazał na ręce Sekretarz Stanu USA Madeleine Albright podpisany akt przystąpienia Polski do Traktatu Północnoatlantyckiego. Kolejne dekady budowaliśmy nasz kapitalizm. Zmieniały się też cele wyjazdowe, a coraz więcej rodaków zaczęło podróżować turystycznie lub naukowo. 1 maja 2004 r. Polska została członkiem Unii Europejskiej. Zniknęły kolejki po wizy do USA, a wkrótce wszedł ruch bezwizowy. Udało mi się wielokrotnie odwiedzić Stany Zjednoczone, odkrywając ich piękno i różnorodność.

W Polsce publicznie głos zabierali prezydenci USA: George H.W. Bush (dwukrotnie), Bill Clinton, George W. Bush (dwukrotnie) i Barack Obama. Natomiast Donald Trump w 2017 r. powiedział: „To ogromny zaszczyt stać w tym mieście – pod pomnikiem Powstania Warszawskiego – i zwracać się do narodu polskiego, będąc w Polsce, o jakiej marzyło tak wiele pokoleń: bezpiecznej, silnej i wolnej”.

Bilans współpracy

Przed pandemią w marcu 2019 r. po raz ostatni odwiedziłem USA. Tym razem były to słoneczne rodzinne strony prezydentów George’a H.W. Busha i jego syna George’a Walkera Busha w Houston. Duże wrażenie zrobiła na mnie wizyta w Centrum Lotów Kosmicznych NASA, jak również spotkanie z Michelle Obama w ramach promocji jej książki pt. „Becoming”. Kiedy w grudniu tego samego roku świętowaliśmy w Warszawie finał piątej edycji programu AmCham „30 under 30” dla młodych liderów biznesu, nikt nie przypuszczał, że nadchodzący czas pandemii COVID-19 przysłoni, obchody 30. rocznicy działalności Izby w Polsce, a należące do niej firmy, zamiast ją świętować, zajmą się licznymi działaniami i akcjami pomocowymi. Przygotowany na tę okazję raport pozwala lepiej zrozumieć, jak ogromne zmiany nastąpiły w Polsce w ostatnich dekadach. Dane przedstawione w raporcie wskazują, że w latach 2010-2018 inwestycje amerykańskie wzrastały półtora raza szybciej niż inne zagraniczne.

– Polska jako wiodąca gospodarka UE i najważniejszy dla firm amerykańskich rynek w regionie Europy Środkowej i Wschodniej stanowi atrakcyjne miejsce lokalizacji i rozwoju biznesu. Aktywa inwestorów amerykańskich działających w Polsce przekraczają wartość 55 mld dol., a ponad połowa z amerykańskich inwestycji w Polsce stanowiących równowartość 26 mld dol. jest związana z przemysłem — mówi prof. Eliza Przeździecka (Główna Ekonomistka AmCham) autorka raportu „30 lat inwestycji amerykańskich w Polsce”. Zdaniem prof. Przeździeckiej poparcie dla możliwości dalszego wzrostu i rozwoju aktywności inwestorów w Polsce widać m.in. w tym, że duża część wszystkich inwestycji wypracowywana jest lokalnie i jako reinwestycje pozostaje w kraju, tworząc nowe miejsca pracy i rozwijając dotychczasową działalność o nowe funkcje. Według raportu przygotowanego we współpracy z KPMG inwestycje firm z kapitałem amerykańskim odpowiadają za 11 proc., wartości wszystkich inwestycji zagranicznych w naszym kraju. W Polsce od lat z powodzeniem działają amerykańskie giganty z sektora technologicznego i IT. To między innymi Google, Microsoft, Cisco, Dell, Intel, Motorola, Worldpress czy istniejący niemalże od 30 lat w Polsce — IBM. Firmy te tworzą w naszym kraju centra badawczo-rozwojowe, a ich obecność wpływa pozytywnie na poziom zaawansowania technologicznego otoczenia.

Plany na przyszłość

Jesteśmy ważnym partnerem dla inwestorów ze Stanów Zjednoczonych, a nasza współpraca gospodarcza bardzo się rozwinęła zwłaszcza po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Warto więc powrócić do tego podsumowania, pokazującego bilans 30 lat współpracy gospodarczej naszych krajów. Szczególnie że dopiero z perspektywy trzech dekad można wyraźnie zobaczyć, jak mocno zmieniła się Polska, w jak innych dziś realiach żyjemy i jaki potencjał na przyszłość udało się nam wspólnie osiągnąć. Niezwykle ważne wydają się również kierunki współpracy w przyszłości, ponieważ cele te mogą korzystnie wpływać na dalszy rozwój Polski.

– Zakładając, że środowisko inwestycyjne pozostanie nadal korzystne dla inwestorów amerykańskich, w nadchodzącej dekadzie nastąpi większe zaangażowanie kapitałowe USA w produkcję o wysokiej wartości dodanej i przedsięwzięcia inżynieryjne, szczególnie w branży IT, energetycznej oraz lotniczej. Znaczną część biznesu przyciągają do Polski usługi cyfrowe i możliwości „chmury”, od centrów usług wspólnych po analizy i badania danych oraz nowe modele biznesowe w kraju i poza nim. Natomiast transformacja w kierunku czystej energii jest kluczowym obszarem współpracy amerykańsko-polskiej w obszarze OZE oraz energetyki jądrowej, która będzie napędzać wiele równoległych inwestycji. Innym ciekawym obszarem jest przeniesienie infrastruktury krytycznej na rynki mniej stabilne politycznie od Polski i innych krajów Trójmorza. To tylko przykłady niektórych gałęzi gospodarki, które będą napędzać współpracę, która obejmie również kooperację w zakresie biotechnologii, gier komputerowych i modernizacji obronności. Przed nami dynamiczna dekada — podsumowuje Tony Housh, prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce (AmCham). AmCham to obecnie jedna z największych międzynarodowych organizacji biznesowych w naszym kraju, reprezentująca 327 firm z różnych branż. Organizacja jest niedochodowa i apolityczna. Spełnia się „American dream”, do USA podróżujemy głównie turystycznie, biznesowo oraz w celach naukowych. Możemy osobiście fascynować się bogactwem kulturowym, technologicznym i przyrodniczym tego różnorodnego kraju.

Autor felietonu Adam Białas, ekspert rynku, dyr. BIALAS Consulting & Solutions, dziennikarz biznesowy.

ZOBACZ TAKŻE:

Auto z kartonu, czyli 10 pomysłów Lexusa, które zadziwiły świat

Fot. ma charakter poglądowy. Źródło newseria.pl/biuro-prasowe

WieleLiter.pl