Ostatnią uznano za czarownicę i zatłuczono kamieniami

Ich jaja od zawsze cieszyły się olbrzymim zainteresowaniem – zarówno wśród smakoszy jak i kolekcjonerów. Były pokryte wymyślnymi rysunkami – a każde innym! Gdy w XIX wieku ptaki te stały się rzadkie, zaczęto zabijać je na eksponaty. Kolekcjonerzy i muzealnicy byli gotowi zapłacić każdą cenę, aby zdobyć ptaka, którego za chwilę miało już nie być. W lipcu mija smutna rocznica wyginięcia Alk Olbrzymich.

Onegdaj zamieszkiwały wybrzeże Europy. Można je było spotkać zarówno nad Morzem Śródziemnym jak i nad Bałtykiem.

Duża, wysoka na 75 centymetrów – z racji podobnej postawy i ubarwienia zwana pingwinem północy. Najdłużej ostała się na wysepkach Północnego Atlantyku. Najpierw Alki zabijano dla jedzenia  – a według średniowiecznych standardów doskonale nadawały się na dania postne. Potem zabijano je na tłuszcz do lamp, dla skór i na przynętę do połowu ryb. Gdy w XIX wieku ptaki stały się rzadkie, zabijano je na eksponaty. Kolekcjonerzy i muzealnicy byli gotowi zapłacić każde pieniądze, aby zdobyć ptaka, którego za chwilę miało już nie być – wyjaśnia Jacek Karczewski ze Stowarzyszenia Ptaki Polskie.

Ostatnie dwa jaja zadeptali

Na początku XIX wieku znalazły spokojną ostoję na małej wulkanicznej wyspie koło Islandii. Mogły się tam czuć bezpieczne, bo dostępu do niej broniły wiry i skały. Niestety, wybuch podmorskiego wulkanu w 1830 roku zniszczył to miejsce. Nieliczne Alki, którym udało się przetrwać dopłynęły na pobliską wyspę Eldy. Tam wydarzyła się tragedia!

Nielotne i ledwo poruszające się na lądzie ptaki znowu stały się łatwą zdobyczą. 3 lipca 1844 dwóch traperów dostało się na wyspę. Na zlecenie pewnego kolekcjonera z Reykjaviku dosłownie udusiło ostatnią parę Alk. Ostatnie dwa jaja zadeptali rzucając się na ptaki, które ślizgając się na brzuchach próbowały dostać się do wody, desperacko krzycząc, pomagając sobie łapami i marnymi skrzydełkami. Te ostatnie świetnie nadawały się do wiosłowania w oceanie, ale, niestety, nie do latania. Łowczy nigdy nie dowieźli zdobyczy swojemu zleceniodawcy. Już byli w drodze na umówione spotkanie, ale pojawił się ktoś inny, kto dał im dużo lepszą cenę wyjaśnia – opowiada Jacek Karczewski.

Podobno ktoś je widział

Jak dodaje, ostatnią brytyjską Alkę Olbrzymią zatłuczono kamieniami i pałkami na wysepce St Kilda, latem 1840 roku. Ktoś z mieszkańców wysepki zaskoczył śpiącego ptaka i zabrał go do domu. Wkrótce nad wyspę nadciągnął sztorm. Mieszkańcy uznali, że to sprawka czarownicy, która przybrała postać Alki i… zabili ptaka! 

Co pewien czas pojawiają się niepotwierdzone informacje, że ktoś widział te ptaki na Atlantyku. Wypchane okazy można zobaczyć w Muzeum Przyrodniczym Uniwersytetu Wrocławskiego.

ZOBACZ TAKŻE:

Ptak, którego wyprzedza jego własna legenda

Zdjęcie Alki Cezary Korkosz Ptaki Polskie, źródło Stowarzyszenia Ptaki Polskie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *